Twój aparat jest lepszy od Ciebie
Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu i ogromnego postępu technologicznego w zakresie elektroniki i oprogramowania. Producenci sprzętu fotograficznego prześcigają się we wmawianiu nam jak świetne zdjęcia robią ich najnowsze aparaty i obiektywy. Chcąc robić coraz lepsze zdjęcia, wielu z nas wpada w sidła marketingu i kupuje coraz to nowe systemy. Ale czy rzeczywiście przez to nasze zdjęcia staną się lepsze?
Stare powiedzenie mówi o tym, że to nie aparat robi zdjęcia, tylko fotograf. Więc powinniśmy w tym momencie zadać sobie logiczne pytanie: "Czy mój aparat jest lepszy ode mnie?"
Nauka fotografii to proces ciągły. Zawsze możemy nauczyć się w tych obszarach czegoś nowego. Oglądamy prace wybitnych mistrzów, czasami kopiujemy ich pomysły, wizje, aranżacje, kadry, kompozycje – nie ma w tym oczywiście nic złego. To tak jak w sporcie – podpatrując mistrzów i naśladując ich, stajemy się lepszymi sportowcami. Dlaczego wspomniałem o wybitnych fotografach? Nazwiska takie jak: Cartier Bressom, Ansel Adams, czy Robert Capa, to wielcy mistrzowie – ale czy oni dysponowali obecnym, najnowszym sprzętem? Odpowiedź brzmi: nie! A jednak robili wybitne zdjęcia. To daje do myślenia, nieprawdaż?
W dzisiejszych czasach, wiele osób zajmujących się fotografią amatorsko, czy zawodowo, ma większy ból głowy o sprzęt, niż o samo zdjęcie. Brak pietyzmu, brak rzemiosła. Mając nawet najlepszy sprzęt, słaby fotograf nie zrobi zdjęcia wybitnego. Wiele osób oglądając dobre zdjęcia, zadaje pytania autorowi: jakiego aparatu użyłeś? Jakiego obiektywu? Czy Ansel Adams miał aparat z funkcją śledzenia oka? Czy miał funkcję ogromnej ilości klatek na sekundę? Stabilizację matrycy itp. Itd.? Nie – nie miał. Z kolei wielu współczesnych, zawodowych fotografów, dysponujących najnowszym sprzętem "pro", nawet nie umiałaby obsłużyć prostego aparatu, jakim dysponował Adams. Śmieszą mnie kanały o tematyce fotograficznej na kanale youtube, czy nawet fotograficzne blogi. Jest tam wiele treści, nie o robieniu zdjęć, a o najnowszym sprzęcie. Pomijam, że wszelkiego rodzaju testy sprzętu bywają pomocne, ale nie sposób nie zauważyć ilu internetowych twórców robi beznadziejną kryptoreklamę dla poszczególnych brandów. Momentami można odnieść wrażenie, że to jakaś alternatywna rzeczywistość, gdzie sprzęt ma większe znaczenie, niż umiejętności fotograficzne. Problem dla czytających/oglądających takie treści zaczyna się wtedy, że automatycznie zaczynają myśleć, że sprzęt jest najważniejszy, a technologia którą zakupiłeś, uczyni Cię lepszym fotografem. A kiedy pojawi się nowy ("jeszcze lepszy") produkt, to musisz go mieć, byś mógł się rozwijać i stawać się coraz lepszym. Jeśli zaś nie będziesz go miał, to przepadniesz – co za bezsens. Proponuję obejrzeć kilka losowych kanałów o tematyce fotograficznej na youtube i samemu stwierdzić, ilu z owych twórców jest w stanie pokazać dobre zdjęcie, wykonane przez samego siebie? Ano właśnie – opowiadać o sprzęcie potrafią godzinami, podniecać się parametrami, zachłystywać gadgetami. Ale zrobić zdjęcie? Nieeeeeee – przecież to trzeba wyjść z domu i coś rzeczywiście zrobić. Najlepiej siedzieć w studio, kręcić filmy o sprzęcie i brać za to kasę, pozując na fotograficznych autorytetów. Niektórzy nawet oferują swoje kursy (jak obsługiwać aparat). Tymczasem w fotografii nie ma drogi na skróty. Trzeba powrócić do korzeni. Włączyć tryb manualny w aparacie, przymocować manualny, stałoogniskowy obiektyw, po czym opanować trójkąt ekspozycji. A potem ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć – ucząc się na własnych błędach. Zgłębiać tajniki kompozycji, myśleć nad swoją wizją kadrów i dopracowywać je, zanim jeszcze wciśniemy spust migawki.
Kiedy wychodzisz fotografować, to nie patrz na aparat, patrz na to co znajduje się przed nim. Patrz na obiekt, na to jak pada światło, jak skomponować kadr. Mając najlepszy aparat na świecie, nigdy nie zrobisz dobrego zdjęcia, nie rozumiejąc powyższego. Będziesz po prostu pstrykał, jak wiele innych osób, które robią to swoimi smartfonami (i efekt będzie podobny).





Komentarze
Prześlij komentarz