Pentacon 135 2.8


Obiektyw został zaprojektowany i wyprodukowany w latach 1950-tych i był popularnym wyborem dla fotografów zarówno amatorów jak i profesjonalistów. Projekt tego szkła przyszedł na świat w
Meyer Optic Goerlitz pod nazwą Orestor. Konstrukcja składała się z pięciu elementów w czterech grupach. Najdroższa i najbardziej ceniona była wersja z piętnasto listkową przysłoną, która dziś należy do elitarnej grupy, zwanej przez fanatyków starej optyki: "Bokeh Monster". Pierwsza wersja Pentacona 135 mm też miała 15 listków. Nazwa "Pentacon" wzięła się od połączenia dobrze znanego i popularnego aparatu Con tax i Pentapryzmat, który był używany jako wizjer w aparatach średnioformatowych. Pozostałe wersje obiektywu Pentacon 135 mm. posiadają sześć listków przysłony. Prezentowana tutaj wersja to "MC" – posiadająca wielowarstwowe powłoki. Ostatnia produkowana odmiana, to "Electric", która miała styki, umożliwiające "komunikowanie się" z aparatem (jedynie z niektórymi modelami Praktica, które były do tego przystosowane).


Obecnie wykorzystanie tego obiektywu z aparatem cyfrowym może przynieść sporo frajdy. Mamy sporą ogniskową, z dość jasnym szkłem. Daje to wiele możliwości, jeśli chcemy robić zdjęcia, gdzie obraz jest skompresowany. Możemy się pobawić w portrety, ale również w niestandardowe zdjęcia w plenerze. Pierścień ostrości ma spory zakres obrotu, dzięki czemu możemy działać na nim bardzo precyzyjnie. Ciekawostką konstrukcyjną jest wbudowana osłona przeciwsłoneczna, którą podnosi się po prostu ręką, bez żadnego przekręcania i odkręcania. Jest tak spasowana, że trzyma się wysunięta, nawet gdy skierujemy aparat do góry. To bardzo ciekawy i praktyczny "smaczek", który bywa czasem problematyczny, gdy przyjdzie nam ochota założyć jakiś filtr. Gwint filtra jest poniżej opuszczonej osłony, dlatego założenie go może sprawić kłopoty. Dla niektórych problemem może być waga obiektywu. Jest spory i jak każdy "vintage lens" – metalowy, w przeciwieństwie do obecnie produkowanej tandety. Dla mnie to plus ;-)


Przy maksymalnie otwartej wartości przysłony (2.8) obraz jest miękki, daje natomiast przyjemny dla oka efekt rozmycia tła. Od przysłony 4 ostrość jest przyzwoita, zwiększając jej wartości jest coraz lepiej. Pentacon bardzo dobrze spisuje się w "fotografii ulicznej". Pozwala zachować dystans od obiektów, które chcemy fotografować, a to bywa bardzo przydatne. Osobiście lubię go używać kiedy chcę sfotografować zwierzęta. Dobrze się sprawdza w fotografii ptaków, zwłaszcza jak podepnie się go do korpusu z matrycą APS-C. Daje to ekwiwalent ogniskowej ponad 200 mm. A to wystarczy by nie płoszyć naszych modeli i modelek. Ciekawe efekty Pentaconem można także uzyskać fotografując kwiaty. Dobrze się na nim pracuje, zakładając pierścienie pośrednie, ciekawie wyglądają zdjęcia zbliżeniowe owadów i roślin.


Serwis Pentacona 135 mm jest bardzo prosty. W internecie można znaleźć filmy z procedurą jak go rozłożyć na części pierwsze, a później złożyć z powrotem. Z racji solidnej konstrukcji, jest to sprzęt praktycznie wieczny. Biorąc pod uwagę obecne ceny tych obiektywów, to świetna propozycja "stałki" z ogniskową 135mm, która nawet w fotografii portretowej może uzupełnić "szklarnię", którą pracujemy na co dzień.
Galeria







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chinon 35mm f/2.8 - lepszy niż Takumar!

Ciężki statyw