Pentacon 135 2.8
Obecnie wykorzystanie tego obiektywu z aparatem cyfrowym może przynieść sporo frajdy. Mamy sporą ogniskową, z dość jasnym szkłem. Daje to wiele możliwości, jeśli chcemy robić zdjęcia, gdzie obraz jest skompresowany. Możemy się pobawić w portrety, ale również w niestandardowe zdjęcia w plenerze. Pierścień ostrości ma spory zakres obrotu, dzięki czemu możemy działać na nim bardzo precyzyjnie. Ciekawostką konstrukcyjną jest wbudowana osłona przeciwsłoneczna, którą podnosi się po prostu ręką, bez żadnego przekręcania i odkręcania. Jest tak spasowana, że trzyma się wysunięta, nawet gdy skierujemy aparat do góry. To bardzo ciekawy i praktyczny "smaczek", który bywa czasem problematyczny, gdy przyjdzie nam ochota założyć jakiś filtr. Gwint filtra jest poniżej opuszczonej osłony, dlatego założenie go może sprawić kłopoty. Dla niektórych problemem może być waga obiektywu. Jest spory i jak każdy "vintage lens" – metalowy, w przeciwieństwie do obecnie produkowanej tandety. Dla mnie to plus ;-)
Przy maksymalnie otwartej wartości przysłony (2.8) obraz jest miękki, daje natomiast przyjemny dla oka efekt rozmycia tła. Od przysłony 4 ostrość jest przyzwoita, zwiększając jej wartości jest coraz lepiej. Pentacon bardzo dobrze spisuje się w "fotografii ulicznej". Pozwala zachować dystans od obiektów, które chcemy fotografować, a to bywa bardzo przydatne. Osobiście lubię go używać kiedy chcę sfotografować zwierzęta. Dobrze się sprawdza w fotografii ptaków, zwłaszcza jak podepnie się go do korpusu z matrycą APS-C. Daje to ekwiwalent ogniskowej ponad 200 mm. A to wystarczy by nie płoszyć naszych modeli i modelek. Ciekawe efekty Pentaconem można także uzyskać fotografując kwiaty. Dobrze się na nim pracuje, zakładając pierścienie pośrednie, ciekawie wyglądają zdjęcia zbliżeniowe owadów i roślin.










Komentarze
Prześlij komentarz